
Skyrim - drugie playthrough. Tryb przetrwania, mag, dodatki.
@maciejficek
Posted 4d ago · 8 min read
W ostatnich miesiącach grałem drugi raz w grę RPG, Skyrim. Tak, miesiącach - zacząłem chyba we wrześniu, wątek główny drugiego dodatku skończyłem wczoraj. Tekst praktycznie nie zawiera spoilerów (no bo jak ujawniam imię antagonisty, który pojawia się po 5-10% fabuły, i to, że na końcu go pokonujemy, to cięzko to nazwać spoilerem).
Tym razem dostarczyłem sobie więcej contentu, kupując najbogatszą wersję gry Skyrim: Anniversary Edition. Tutaj rada - jak ktoś nie chce instalować modów i interesuje go tylko "gotowy" content, wystarczy kupić tańszy i starszy Skyrim: Special Edition, content "bezgrzebaniowy" w Anniversary nie jest godny dopłaty.

Główną atrakcją w drugim playthrough miał być dla mnie tryb przetrwania, który czyni grę bardziej immersyjną, oraz dodatki.
Tryb przetrwania opiera się na odczuwaniu głodu, chłodu i zmęczenia. Każde z nich czyni naszą postać słabszą, na inny sposób, i z każdym trzeba sobie radzić. Ponadto, mamy zmniejszony udźwig, zwiększoną wagę niektórych przedmiotów, częstsze i groźniejsze choroby zakaźne, brak szybkiej podróży oraz kilka mniejszych zmian.
Największą wadą tego trybu jest to, że po prostu gra nie była na premierę w 2011 robiona pod niego, ale dodano go w Special Edition w 2016 roku. Niektóre rzeczy wydają się niedopracowane i źle zbalansowane. Przykładowo, głód nie jest żadnym wyzwaniem - gotowane mięso można znaleźć wszędzie, jest tanie i lekkie. Z kolei, inne żarcie poza gotowanym mięsem nie syci nas prawie w ogóle... Zmniejszono udźwig naszej postaci oraz kamienia rumaka i perku do udźwigu, ale nie zmniejszono udźwigu z zaklętych przedmiotów oraz udźwigu naszych towarzyszy, a jednocześnie prawie w ogóle nie dostosowano wagi przedmiotów, co powinno się stać - nie wyobrażam sobie grać w tym trybie wojownikiem z dwuręcznymi brońmi i ciężkim pancerzem. Brak szybkiej podróży był fajny i dzięki niemu lepiej przeżywałem grę i odkryłem więcej fajnych miejsc, ale mogłyby być chociaż te stajnie w każdym mieście a nie tylko w niektórych. Chłód i zmęczenie są dość dobrze zbalansowane, choć z chłodem są dwa problemy: po pierwsze, w niektórych miejscach jest tak zimno, że nigdy nie będziemy w nich bezpieczni - możemy zamarzać mega wolno, ale nie ma progu, że jak ubierzemy same super futra, zjemy ciepłą zupę i będziemy mieć pochodnie, to chłód nic nam nie zrobi. Po drugie, jest trochę za mało zróżnicowania w cieple strojów. Zmęczenie było w sam raz - grałem Mrocznym Elfem, który miał do niego 25% odporności, i starczało to na dojście do jednej dużej lokacji i wyczyszczenie jej do końca lub prawie do końca bez zmęczenia, a potem powrót do miasta na sen na zmęczeniu. Grając nie-elfami, zmęczenie może być bardziej uciążliwe, ale o to chodzi w tym trybie. Tryb przetrwania wydłuża także istotnie czas sensownej sesji w Skyrima - grałem głównie w weekendy, bo w tygodniu na godzinę czy półtorej to prawie się nie opłacało włączać gry. Mimo wszystko, polecam każdemu zagrać chociaż jeden raz w trybie przetrwania - chociaż do 20-25 lvla, oraz w drugim dodatku, którego akcja dzieje się na małej wyspie Solstheim. Powyżej 30 lvl na samym Skyrim, można już wyłączyć, bo wtedy tryb będzie już bardziej uciążliwy niż immersyjny. Mimo wszystko, zawsze lepsze takie kreatywne utrudnienie gry, niż ustawianie poziomu Legendarnego lub Mistrza, które jedyne co robią, to sprawiają, że mniej obrażeń zadajemy a więcej otrzymujemy.
Główna atrakcja głównego wątku fabularnego w Skyrim, smoki, jest tak fajna, że najpierw wybrałem Mrocznego Elfa, żeby mieć 50% odporności na ogień, a potem... w ogóle nie ruszyłem głównego wątku, żeby smoków nie aktywować, bo walki z nimi są tak uciążliwe (zwłaszcza, jak się nie gra łucznikiem). Główny wątek aktywowałem dopiero w okolicy 60 lvl, żeby aktywować drugi dodatek. Ale mroczny elf i tak fajny, polecam przejście gry tą rasą.

Jeśli chodzi o grę magiem, to było ciekawie, krzywa trudności była dla mnie dużo inna niż w pierwszym playthrough. Gra była dla mnie najtrudniejsza w okolicach 25-30 lvl, a potem stawała się łatwiejsza. Być może sam sobie zrobiłem tę trudność, inwestując w perki Retoryki czy Alchemii, żeby zesnowbollować sobie ekonomię. Problem z playthrough magiem jest taki, że mocniejsze czary i przedmioty odblokowują się wraz z poziomami, więc mag jest sensowny tylko na bardzo długie playthrough. Ponadto, lootowanie jest mniej emocjonujące. Chciałem łączyć maga z walką bronią z truciznami inwestując w Alchemię, ale same trucizny bez walki i kowalstwa, nie pozwalały na tak sensowną walkę jak myślałem. Nie zrobiłem także wątku fabularnego akademii magów, bo ta znajduje się w lodowatej okolicy w samym rogu mapy w mieście bez stajni. Mróz długo uniemożliwiał pójście stamtąd na zachóð przez lodowe szczyty i urwiska, a chodzenie ciągle na południe do Wichrowego Tronu szybko mnie znużyło. Polecam jednak zagrać magiem, fajnie się gra.
Przechodząc do dodatków, najpierw zagrałem w dodatek Dawnguard o wampirach, a zacząłem go około 40 lvl. Właściwie dodatek ten to głównie nowy "duży" wątek fabularny podobny do akademii magów, gildii złodziei czy towarzyszy, po prostu jesteśmy w gildii wampirów lub ich łowców. Dodatek jest "hermetyczny" - nie dostarcza prawie contentu do gry w postaci przedmiotów, zaklęć, wrogich stworzeń itp poza samym sobą, po prostu więcej fabuły i lokacji z nią związanych, a prawie wszystkie nowości są tylko w tej kopule. Okej, mamy trochę nowości, typu portale, podobały mi się lokacje Kopca Dusz i Zapomnianej Doliny, fabuła jest trochę lepsza niż w gildiach z podstawki. A, dodatek ten wprowadza także duży quest o poszukiwaniu Etherium, który jest mega fajnym questem, można go zrobić nawet jak się nie odpali wątku wampirów, polecam. Kreatywne jak na tę grę były także walki z final bossami - Vyrthurem i Harkonem. Nie zginąłem na nich ani razu, czego nie mogę powiedzieć o... randomowych atakach grupek wampirów na mapie, dziejących się co jakiś czas w grze. Te były dla mnie mega trudne, co po raz kolejny pokazuje jaki problem ze skalowaniem lvli ma ta gra. Dosłownie, walki fabularne w tym dodatku były łatwe, a losowe zdarzenia na mapie były przesadzone. Sprawiło to, że jak już zacząłem dodatek to go musiałem szybko zrushować do końca, aby te ataki zastopowały, bo gdyby nie to, robienie innych misji w grze byłoby mega uciążliwe. Zdarzało się nawet, że musiałem obniżać poziom trudności, bo np. atak wampirów zaskakiwał mnie gdy wracałem zmęczony z innej lokacji z małą ilością mikstur. A do tego, nie wiem czy to przypadek czy kwestia tej lokacji, ale przy wychodzeniu z Kanionu Dayspring (siedziby łowców wampirów), to atak wampirów następował na mnie chyba w 90% przypadków, w pewnym momencie zacząłem wykorzystywać glitch gry i robiłem szybką podróż (jest to możliwe jak się włączy mapę tuż po wyjściu z lokacji do lokacji w trybie przetrwania). No, dosłownie chyba z połowę wszystkich zgonów w całym playthrough (a dobiłem póki co do 67 lvla) miałem na tych losowych atakach noname wampirów. Jak kiedyś zagram w ten dodatek drugi raz, to raczej zrobię to szybko na 10-15 lvlu (odblokowuje się na 10), odradzam robienie go na wysokim poziomie postaci. A, całe playthrough grałem na poziomie Ekspert (czwartym z sześciu), zamiast na domyślnym Czeladniku.
Drugi dodatek, Dragonborn, jest to dodatek w bardziej oldschoolowym stylu - nie jest to dodatkowy wątek wbudowujący się w samo Skyrim, tak jak Dawnguard, ale przenosi nas do nowej krainy - wyspy mroczny elfów, i akcja dzieje się tylko tam. Ale mamy tam nowy miniświat, dużo nowych przedmiotów, wrogów, kreatywne moce i nagrody. Dodatek podobał mi się od pierwszych sekund w Solstheim, a mega podobał mi się... od pierwszego snu w Solstheim. W powietrzu unosząca się aura tajemniczości, każdy niby coś wie, ale jednak nie wie... W czasie dodatku można wrócić do Skyrim, ale wyspa jest na tyle samowystarczalna, że nie trzeba tego robić, i lepiej tego nie robić. Ponadto, o ile w Dawnguard 90% contentu to jeden główny wątek, tak dodatek Dragonborn jest takim mini-Skyrimem, tutaj główny wątek może jest nawet krótszy (niż w Dawnguard), ale jest bardzo dużo questów pobocznych różnych rozmiarów. Ponadto, miałem wrażenie, że są one dużo sensowniej podawane, np. sporo z nich pozyskuje się pozornie nieistotnymi opcjami dialogowymi, nie dostajemy też wszystkich od razu, tylko z upływem czasu (co jest trochę bolączką podstawki, gdzie wszystko albo jest od razu albo max do 20 lvla, a potem już można robić wszystko). Podobno dodatek ten z założenia jest trudniejszy niż podstawka, ale ja go zacząłem na 60 lvlu i dla mnie nie był. Ostateczna walka z Miraakiem, również była spoko i również nie zginąłem w niej ani razu. Na wyspie włączyłem z powrotem tryb przetrwania wyłączony trochę wcześniej, który na takiej małej mapie nie miał w sobie już prawie nic z uciążliwości, polecam przejść ten dodatek z nim. Wyspa, mimo że mała, wydaje się nieco większa niż jest, być może dlatego, że jest również rzadziej! upakowana lokacjami, nie ma też karawan i wszędzie trzeba chodzić na pieszo (albo jeździć koniem-przyzwańcem z poprzedniego dodatku jak ja xd). Udało mi się także zdobyć krasnoludzkiego pająka-konstrukta jako zwierzątko, niestety kiedyś zginął, nawet nie zauważyłem kiedy. Do tego, dodatek ma sporo pięknej nowej ścieżki dźwiękowej. O ile do dodatku Dawnguard miałbym ochotę wrócić głównie dla przejścia go po drugiej stronie, tak dodatek Dragonborn jest tak dobry, że chyba będę go przechodził przy każdym przyszłym playthrough Skyrima.
Podsumowując, dodatek Dawnguard oceniam na 4, Dragonborn na 5+.
Reflinks:
Proton: https://pr.tn/ref/6QF008H0 Incogni: https://incogni.cello.so/dkFi3vdwoPM Fairphone: http://rwrd.io/uxq6wxm?c Lessly: https://lessly.pl/pages/klub-lessly?referral_code=ktcS02ZOXETNPrcIknRO IdleForest: https://idleforest.com/install?ref=8OE10V89
Nice crowdfundings:
https://whydonate.com/donate/help-olga-malinkiewicz-save-her-invention-and-make-it-work-for-europe- https://criscancer.org/barbacid/index.html
Donate for the better world:
LibreOffice: https://www.libreoffice.org/donate/ /e/ OS: https://e.foundation/donate-2/ Iode OS: https://iode.tech/donations/ Signal: https://signal.org/pl/donate/ Mastodon: https://joinmastodon.org/sponsors Folding at Home: https://foldingathome.org/donate/ Open Search Foundation: https://opensearchfoundation.org/donate/