
Hoppers - bezspoilerowa recenzja | Hoppers - Spoiler-Free Review

As soon as I heard that a new Pixar film was in theaters, I told my partner we had to go see it. We don't often go to the cinema because there aren't any in our town, so most of these trips end up being a few-hour escapade. Both Asia and I don't like going to see films that don't seem compelling enough to us. I know there's something about a cinematic experience, a desire for a sense of scale, but I haven't needed that for a long time. Even with franchises I like or films I genuinely enjoy. I'm getting older, and like all my older friends, I'm getting increasingly bored.

Well, what can I say? Hoopers is another great Pixar film. The only aspect that bothered me sometimes was the visuals. I'd have to see the film again to be sure of my criticism. I read somewhere that I wasn't the only one who complained about the somewhat stiff/artificial graphics (meaning, for example, that we were playing a "bare" game from the late PS3 era on the PS5—without any remaster, artificial resolution increase, etc.)—supposedly, that was the developers' goal. Looking at the film as a whole, this explanation seems plausible. It wouldn't be a spoiler to say that we observe the action from the perspective of animals and humans, and that they differ from each other. We see this in the trailer, and not only that. Hoopers is a great combination of James Cameron's Avatar and a story about... many things. Mainly a sense of duty, mutual tolerance, and finding one's own path in life. As is typical with Pixar films, there are several interwoven morals, presented wisely. Appropriately simple, but not simplistic—so that everyone, regardless of age, will find something to enjoy.

The film's main message is that we live in a society that, due to a multitude of factors, cannot be logical, yet it strives to be so. To avoid spoiling what the trailer doesn't show, everything revolves around this issue, and each subsequent storyline expands on it. Pixar is consistent in its approach, which leads to some interesting plot ideas. Don't worry, it's still a children's story, so it's not a plot twist like in Taylor Sheridan's series. The point is, two or three times I thought, "Okay, now it's going to be like this... Oh, gosh, I didn't expect that!" This is rare in children's films, and I'm glad Pixar is gradually moving up the maturity level in its productions. The world isn't simple, and the sooner we teach children this, the better. Of course, in a limited, safe way. I also really like that the creators criticize both Bambinism (the ideology that nature is like in Disney movies – cool, safe, and orderly) and the negative influence of humans (while also noting their positive impact on nature... oops, sorry for the slight spoiler).
Hoopers tells the story of the protagonist, Mabel Tanaka. She often visits her beloved grandmother, who enjoys spending time in nature. You know, sitting on a rock, listening to the sounds of nature, observing animals. Mabel quickly understands what her grandmother is talking about and begins to derive similar joy from it. This fascination hasn't died down over the years; on the contrary, it has only grown stronger. When her grandmother passed away, her granddaughter took over her duties and begins to defend the forest inhabitants from people who want to build a bypass.

Or, to put it another way, as Radek Pisula said on the "Napisy Koncowe" podcast on YouTube, or as two commenters online whose opinions I've come across, it's Avatar, but well-made. Although the first Avatar has a special place in my heart, I wholeheartedly agree. Pixar plays with this concept much more.
And that's it. As I said, it's another very good cartoon that you'll enjoy, whether you watch it with or without a child. I rate it a 9/10.

Gdy tylko usłyszałem, że do kin trafił nowy film Pixara, powiedziałem mojej partnerce, że obowiązkowo idziemy na seans. Nie często chodzimy do kina, bo nie ma go w naszych mieście, więc większość takich wycieczek, urasta do kilkugodzinnej eskapady. Zarówno ja, jak i moja Asia, nie lubimy jeździć na filmy, które nie wydają się nam dostatecznie atrakcyjne. Wiem, jest coś takiego jak kinowe doświadczenie, chęć poczucia skali, ale nie potrzebuję tego od dłuższego czasu. Nawet w przypadku lubianych przeze mnie serii, czy filmów, które autentycznie podobają mi się. Starzeję się i podobnie jak wszyscy moi starsi koledzy, dopada mnie coraz silniejsze znudzenie.

No i co mogę powiedzieć, Hoopers jest kolejną świetną bajką Pixara. Jedyny aspekt, który mi przeszkadzał, to czasami oprawa wizualna. Musiałbym ten film zobaczyć jednak jeszcze raz, by się upewnić, co do swojego zarzutu. Gdzieś czytałem, że nie tylko ja narzekałem na nieco zbyt sztywną / sztuczną oprawę graficzną (w sensie, tak jakbyśmy grali np. na PS5 w "gołą" grę z końcówki ery PS3 - bez żadnego remastera, sztucznego zwiększenia rozdzielczości etc.) - podobno taki był cel twórców. Patrząc z perspektywy całego filmu, to tłumaczenie wypada wiarygodnie. Nie będzie spoilerem, gdy powiem, że obserwujemy akcję z perspektywy zwierząt oraz ludzi i że różnią się one od siebie. Widzimy to w trailerze, zresztą nie tylko to. Hoopers to świetne połączenie Avatara od Jamesa Camerona oraz opowieści o... wielu rzeczach. Głównie poczuciu obowiązku, wzajemnej tolerancji, poszukiwaniu swojej drogi życiowej. Jak zwykle w przypadku filmów od Pixara, mamy kilka wzajemnie przenikających się morałów, które zostały podane w mądry sposób. Odpowiednio prosto, ale nie prostacko - tak by każdy człowiek, niezależnie od jego wieku, miał coś dla siebie.

Głównym przesłaniem filmu, jest to, że żyjemy w społeczeństwie, które przez mnogość różnych czynników, nie może być logiczne, ale próbuje do tego dążyć. Żeby nie spoilerować Wam tego, czego nie pokazuje trailer, powiem że wszystko kręci się wokół tej kwestii, a każdy kolejny wątek to rozbudowuje. Pixar jest konsekwentny w swoim podejściu, co prowadzi do paru ciekawych pomysłów fabularnych. Nie bójcie się, to ciągle bajka dla dzieci, więc to nie volta fabularna, jak w serialach Taylora Sheridana. Chodzi o to, że 2,3 razy miałem myśl typu: "ok, to teraz będzie tak i tak... O kurde, tego się nie spodziewałem!" To rzadkość w filmach dla dzieci i cieszę się, że Pixar stopniowo przesuwa poziom dojrzałości w swoich produkcjach. Świat nie jest prosty i im szybciej będziemy o tym uczyli dzieci, tym lepiej. Oczywiście w ograniczonym, bezpiecznym zakresie. Bardzo mi się podoba też to, że twórcy krytykują zarówno Bambinizm (ideologia wg której natura jest taka, jak w filmach Disneya - fajna, bezpieczna, uporządkowana), jak i zły wpływ człowieka (zauważając jednocześnie jego dobry wpływ na przyrodę... ups, sorry za lekki spoiler).
Hoopers opowiada o protagonistce, Mabel Tanaka. Dziewczyna często odwiedza swoją ukochaną babcię, która lubi spędzać czas na łonie przyrody. Wiecie, siedzieć na kamieniu, słuchać odgłosów natury, obserwować zwierzęta. Mabel szybko pojmuje, o czym mówi babcia i zaczyna czerpać z tego podobną radość. Fascynacja nie umarła przez lata, wręcz przeciwnie - umocniła się. Gdy babcia odeszła do nieba, wnuczka przejęła jej obowiązki i zaczyna bronić mieszkańców lasu przed ludźmi, którzy chcą postawić obwodnicę.

Albo innymi słowy - jak to powiedział Radek Pisula w podcaście Napisy Końcowe na YT lub dwóch komentatorów w internecie, na których opinie natrafiłem, to Avatar ale dobrze zrobiony. Mimo, że pierwszy Avatar ma swoje miejsce w moim serduszku, jak najbardziej się z tym zgadzam. Pixar bawi się tą koncepcją znacznie lepiej.
No i to tyle. Tak jak mówiłem, to kolejna bardzo dobra bajka, na której będziecie się dobrze bawić, nie ważne czy oglądacie z dzieckiem czy bez niego. Oceniam ją na 9/10.